Czy wygrałeś kiedyś w SimCity? Politycy – kompetencje bez kompetencji.
Autor: Konrad, Opublikowano: 15/02/2010Zastanawiam się, czy którykolwiek z ministrów gospodarki miał przyjemność grać (w jakąkolwiek wersję), jednej z najlepszych gier będących symulatorem ekonomicznym, mianowicie SimCity firmy Maxis. Prawdę powiedziawszy, najbardziej interesuje mnie, jak można rządzić państwem nie weryfikując swoich pomysłów. Jak można mieć pewność, co do ich słuszności i skuteczności, przed pokazaniem ich ekspertom (którzy nie koniecznie nimi muszą być). Skąd brać dobre doświadczenie (oparte o porażki i wyciągnięte wnioski, bez potrzeby rujnowania państwa).

Może zacznę od małej analogii. Zanim pilot myśliwca czy olbrzymiego samolotu pasażerskiego siądzie za sterami, musi spędzić określoną ilość godzin na symulatorze. To nic, że latał innymi samolotami. Jest to plus, ale nie zwalniający z tych wielu godzin. Pomijając fakt, że symulator nie odda wszystkich cech samolotu i nie przygotuje na wszystkie okazje, procedura ta ciągle jest stosowana. Co więcej, na symulatory wydawane są olbrzymie kwoty. Szczerze powiedziawszy rozumiem i popieram to podejście. Wystarczy pomyśleć o milionowych kwotach wydanych na produkcję samolotów, czy życiu pasażerów. Tylko szaleniec wsiadł by do Boeing-a 757 z zamiarem lotu, motywując to np. Jestem mistrzem europy akrobacji w awionetkach. Ja na pewno bym mu nie zaufał. Może odnoszę mylne wrażenie, ale właśnie na takiej zasadzie większość polityków chce dojść do władzy.

Nie mam nic przeciwko, aby osoba rządząca czerpała korzyści ze zdobytej władzy, tak jak w firmie menadżer premie i wynagrodzenie. Ale, tak jak wspomniany menadżer, powinna wnosić wartość dodaną, która zapewnia zwrot z inwestycji w tę osobę dla obywateli. Wizerunek jest istotny, ale ważniejsze jest przygotowanie strategii i jej wykonanie po otrzymaniu władzy. Strategia ta nie hasło typu: Będzie lepiej!, a poważnym dokumentem mówiącym w jaki sposób, z użyciem jakich narzędzi, ponosząc jaki koszt, w jakim czasie, otrzymamy określoną korzyść. Powinien być to harmonogram, którego naruszenie powoduje utracenie władzy.
Przedstawiane koncepcje w strategii powinny być testowane i weryfikowane, nie tylko budowane na wnioskach z wniosków, w oparciu o modele ekonomiczne, społeczne i inne. Przecież te modele mogą i często są błędne – wystarczy się przyjrzeć problemom z emeryturami czy kryzysowi w USA. Eksperci też nie są wyroczniami. Technologia i nasza wiedza ciągle się zmienia. Ilu dawnych ekspertów przeżyło szok na informację, że ziemia jest okrągła! W dodatku wspomniane osoby (przyszli politycy) muszą mieć doświadczenie we wdrażaniu takich strategii. Jak zatem zdobyć choćby podstawy takiego doświadczenia? Moją odpowiedzią są symulatory.
Nawet wiedza zdobyta przez naukę na renomowanych uczelniach nie zastąpi dobrego symulatora. Tak jak F16 różni się od awionetki, nie wystarczy pokazać swych osiągnięć w innym rządzeniu. Nie gwarantuje to sukcesu. To symulator wskaże Ci bezczelnie błędy i gruntownie zweryfikuje pomysły. Nawet gdy nie odpowiada rzeczywistości, nauczy szukania rozwiązań, kompromisów, wychodzenia z trudnych sytuacji. Symulator, wytwarzając porażki, przerobi krzykacza na menadżera-polityka, lub odrzuci go z grona pretendentów po władzę. Tylko jak przekonać obecnych polityków do nowego wzorca?
Taki system niestety nie wejdzie sam w życie. Społeczeństwo musi pokazać swoje oczekiwania. Pora aby obecnych polityków zastąpili prawdziwi politycy-specjaliści. Pora wyraźnie powiedzieć, że to my wszyscy tracimy na oszukiwaniu państwa i niekompetencji elit politycznych. Że z naszej kieszeni, w formie podatków pobierane są środki na pokrywanie tych szkód. To zawsze my będziemy musieli je spłacać – czy okradnie milioner, czy Kowalski biorąc nie należący mu się zasiłek. Trzeba, poprzez presję społeczną, zmusić polityków do zmian. Do wyraźnego ustalenia granic przyjaznego i skutecznego prawa oraz zaakceptowania nowych wzorców. Są też plusy zmian, które zachęcą do ich wprowadzenia. Osoby działające na korzyść państwa, będą zarabiać według osiąganych efektów – tak jak menadżerowie. Wysokie wyniki oznaczałyby wysokie wygrodzenia.
Pora zakończyć okres cichego przyzwalania i przymykania oka. Zmienić mentalność naszą i polityków. Wprowadzić w końcu zamiany, które rzeczywiście zmienią coś na lepsze, tak aby wszystkim żyło się lepiej.


