Autor: Konrad, Opublikowano: 18/05/2010
Jest to temat trochę kontrowersyjny, który najczęściej jest streszczany jednym zdaniem: Bo jesteśmy (Polska) w tym samy portfelu inwestycyjnym co inne kraje UE (zwłaszcza nasi sąsiedzi). Unia dostaje po tyłku – dostajemy i my. Ale dlaczego? Nie jesteśmy w strefie Euro? Przeciętny Polak stwierdzi, że powinniśmy zyskiwać. Przeciętny inwestor, że przynajmniej mniej tracić. Skąd cały ten problem?
Szczerze powiedziawszy nie wiem. Ale mam małą hipotezę, której żadne media (polskie) nie podejmują. Słowem kluczem jest pewien kraj. Kraj ten zadłużył się na ponad 100% swojego PKB. Tak jak my jest w Unii Europejskiej. Tak, chodzi o Grecję.
Niewiele osób ma świadomość, że nie dajemy pieniędzy na ratowanie Greckiej gospodarki (np. inwestycje), ale na spłacenie przez Greków ich zobowiązań. Warto tutaj zaznaczyć, że te zobowiązania (z informacji, które „przeciekają” w mediach) są głównie względem banków niemieckich (i chyba angielskich oraz francuskich). Ciężko to zweryfikować, ale poniższe zdjęcie daje wgląd w sytuację.

Źródło: Bilde.de
Dlaczego pomożemy spłacić długi Grecji? W innej sytuacji gospodarki wspomnianych krajów przeszłyby istny kataklizm. Banki ogłosiły by upadłość. Emerytury i oszczędności zniknęłyby bezpowrotnie. A to tylko początek. Aby uniknąć tego czarnego scenariusza, robimy to co USA. Pompujemy pieniądze w banki – jednak nie bezpośrednio, a poprzez pożyczkę dla Grecji. Większość Niemców nie wieży (76% według badania Emnid), że Grecy ją spłacą. Jednak, jeżeli do „pożyczki” dołożą się inne kraje UE, tym samym kraje, do których wrócą pieniądze, będą w mniejszych tarapatach. Banki będą dalej egzystować – gorzej z budżetami krajów UE, które dały na to środki.
Wracając do sedna. Moim zdaniem, złotówka i euro spadają, bo dokonujemy złej inwestycji (delikatnie mówiąc). Dokonujemy jej nie by zyskać, ale by więcej nie stracić. Najgorszy szczegół to taki, że my (Polska) będziemy musieli pożyczyć środki, które dalej pożyczymy Grecji. Jeżeli grecy nie będą w stanie na tyle szybko (lub skutecznie) zreformować gospodarki by nam oddać, będziemy musieli skądś „wysupłać” środki na nasze zobowiązanie – niestety będzie to najprawdopodobniej z naszych podatków. Jeżeli Grecy zawieszą swój dług (odmówią spłacania), cały nasz wkład w pomoc (z odsetkami) będziemy musieli spłacić sami! Niewesoła perspektywa.
W takim kontekście pytaniem nie powinno być „Dlaczego złotówka traci?,” a raczej „Jak w takiej sytuacji złotówka ma nie tracić na wartości?” oraz „Jak wybrać najlepsze rozwiązanie?”. No właśnie, jakie jest najlepsze rozwiązanie. Obawiam się, że do powyższego zdjęcia wkrótce dołączy podobne zdjęcie: naszego premiera i ministra finansów.