Zanim to zrobisz, lub jeżeli już to robisz, koniecznie obejrzyj kolejny odcinek Startup School. Muszę z pełnym uznaniem przyznać, że z każdym odcinkiem wywiady są coraz lepsze. Warto poświęcić czas na obejrzenie całości (ponad godzina), by otrzymać pełny obraz działalności e-commerce. Jeżeli prowadzisz sklep dużo informacji będzie oczywistością, ale kontekst, w jakim będą poruszane, może przynieść wiele pomysłów jak robić coś lepiej. Przewija się też wątek różnego typu finansowania firm i środków unijnych. Nie ma sensu się więcej rozpisywać – po prosty trzeba obejrzeć.
Inicjatywa Startup School powstała aby pokazać osobom chcącym robić biznes w internecie, jak ten temat wygląda od kuchni. Są tam ciekawsze i mniej ciekawe materiały, ale moją uwagę przykuła seria poświęcona serwisowi Palipot.pl. Jest to wywiad Rafała Agniszczaka z Krzyśkiem Gagackim podzielony na trzy części. Dużo w nich ciekawych uwag, rad, dystansu a całość w formie doprawionej odrobiną humoru. Jeżeli ktoś myśli o własnym biznesie w internecie, pasjonuje się siecią, lub po prostu chce wiedzieć jak jego wizyty przekładają się na finanse przeglądanych portali – już powinien buforować pierwszą część.
Wpis inspirowany inną publikacją, dostępną na antyweb.pl – polecam przejrzenie, choćby ze względu na komentarze.
Chciałbym jeszcze zabrać głos na koniec, słowem komentarza do tematu środków unijnych, poruszonego w trzeciej części.
Osobiście uważam, że każdy, dosłownie każdy powinien się ubiegać o dotacje z Unii, tak aby nie było szans na trwonienie ich na słabe projekty – czy, w szerszym kontekście, dawanie ich w formie marnotrawnych zasiłków. Kolejnym powodem, przemawiającym za takim podejściem jest fakt, że są to naszepieniądze, które płacimy (i zapłacimy) w formie podatków. Na razie więcej dostajemy z Unii, ale to nie będzie trwać wiecznie.
W wypadku uzyskania środków (dofinansowania), zyskujemy prawo do wydania własnych pieniędzy (z naszych podatków) na nasz projekt. To tak, jakby wróciły, z przymusowo utrzymywanego wielkiego worka z rosnącą dziurą, z powrotem do naszej kieszeni. Oczywiście, każde ogniwo tego systemu kosztuje i odkłada część środków dla siebie – od instytucji państwowych po unijne. Skoro te pieniądze do nas wracają, ideałem byłoby przerwanie tej sytuacji i nie pobieranie podatków – skoro i tak mają wrócić. Dużo inwestujemy w zwiększanie szans, czemu zatem z tych środków mają korzystać tylko nieliczni, jak jest w obecnym systemie?
Paradoksy, których (nie wiedzieć czemu) nikt głośno nie pokazuje, rodzą większą dyskusję o finansach państwa. Mogę pokazać jedynie swoje oczekiwania, ale podejrzewam, że wiele osób też by je poparło. Chciałbym samemu decydować, kogo i w jakim zakresie finansuje – od projektów biznesowych, po projekty charytatywne o wymiarze socjalnym. Nie potrzebuję państwa, które nie spełnia swojej rodzicielskiej roli. Nie podoba mi się fakt rosnącego zadłużenia publicznego, które każdy z nas będzie musiał spłacić – im później, tym więcej.
Gdy we wspomnianym kontekście spojrzy się na dotację, nie są już one takim ciekawym rozwiązaniem. Czy nie lepiej zrobić startup i mieć większą szansę na pozyskanie środków w formie płatności za usługi/towary od użytkowników, zamiast zabierać te środki w formie podatków, część przejadać a część dostarczać w formie dotacji? Niestety, zawsze ktoś przytoczy stwierdzenie, że członkostwo w Unii zobowiązuje.
Problem w tym, że mało kto widział taki zapis na oczy. Ja nie widziałem i jeżeli ktoś miał/ma do takowych dostęp, niech je przytoczy w formie cytatu. Dyskusja „Czy środki unijne wykorzystywane są dobrze, czy źle” powinna zostać zastąpiona dyskusją „Czy powinniśmy dawać pieniądze w podatkach na to, co sami chcemy zrobić inaczej/taniej/lepiej”. Moim zdaniem to nie unia, a decyzje organów władzy utrudniają życie przedsiębiorcom oraz tworzą kosztowne molochy naszego państwa. Do puki to się nie zmieni, trzeba dawać wyraz swojego niezadowolenia i korzystać z tych ułomnych rozwiązań.