Ciąg dalszy przygody z Javą krótki link
Autor: Konrad, Opublikowano: 21/11/2009Już od tygodnia bardzo intensywnie (nawet bardzo bardzo bardzo) pracuję nad projektem w Javie. Oznajmiam wszem i wobec, że został właśnie ukończony. Przez swój perfekcjonizm okupiłem to niemałym wysiłkiem, ale cel został osiągnięty. Wczoraj miałem mały kryzys związany z Javą. Zaczynałem wierzyć, że to naprawdę porządne narzędzie. Mile też mnie zaskoczył NetBeans IDE a jego opcje refactoringu wręcz ocaliły mnie przed masą niepotrzebnych błędów. Nadeszła jednak chwila weryfikacji: zarządzanie pamięcią przez wirtualną maszynę. Ręce mi opadły jak przeczytałem, że pojawiające się ograniczenia przy przetwarzaniu plików, w dodatku powodujące błędy, są zamysłem autorów. Przez to i zarządzanie obrazami stało się o wiele przyjemniejsze – zwłaszcza generowanie miniatur dla katalogów, czy obracanie kobył. Rozwiązanie polegające na realizowaniu funkcjonalności przez wybór odpowiedniej gotowej klasy nie zdało egzaminu. Otworzyła się natomiast długa i wyboista droga znana mi choćby z Web developingu zwana Work Around. Widzę nawet podobieństwa przeglądarki-systemy, głównie w ekstremalnym klepaniu pod wąsko rozstawiony standard. Drugi problem potwierdzający, że to nie jednostkowy przypadek, to kosmiczny dostęp do metod, które okazują się ułomne lub z niemiłą niespodzianką w środku, np. Rysowanie teksu w Graphics, czy taki ficzer jak dostęp do podwójnego buforowania. Java to Ciekawy język dający wiele możliwości, ale może lepiej poszukać lepiej nam pasującego specjalisty, niż iść z otwartym złamaniem do byle doktora. Projekt przejdzie jutro chrzest, po którym opublikuję go na blogu.


